Dla najmłodszych


 

Kot Szczęśliwiec

W pewnej małej wiosce u podnóża deszczowych gór i słonecznych łąk mieszkał mały rudy kotek z białą łatką na prawym uszku. Kotek był bardzo szczęśliwym zwierzątkiem, jednak zdarzało mu się czasami smucić, gdy np. piłka uderzyła mu w miskę z mlekiem, wylewając całą zawartość, albo gdy dzieci wolały jazdę na rowerach niż gilanie go po brzuszku. Wtedy kotek drapał się małym pazurkiem po białej łatce i patrzył przed siebie swym smutnym zielonym spojrzeniem.

Pewnego deszczowego dnia, gdy na podwórzu chlupały brudne i zimne kałuże, a gęste chmury przysłaniały cały błękit nieba, kotek znowu zaczął pozdrapywać swoje białe uszko, starając się odegnać od siebie ponure myśli. Patrzył przed siebie i widział jedynie błoto na dziedzińcu, mokre zatrzaśnięte szyby okienne, oklapnięte kapelusze kwiatów w ogrodzie. Smutne myśli podpowiedziały mu, że jego gospodarstwo jest brzydkie, nieprzyjemne, brudne, że nikt się nim nie interesuje… Postanowił poszukać sobie nowego miejsca.

W nocy deszcz przestał padać, a mały kotek wyruszył na poszukiwanie pięknego, radosnego i kolorowego domu. Małymi oczkami oświecał sobie drogę przez ciemny las, następnie przez najbliższą górę, aż nad ranem doszedł do wartkiego potoku. Wystraszył się nieco szybkiego nurtu, ale nie zawrócił, marząc o małym domku z czerwonym dachem i niebieskimi okiennicami z ogrodem pełnym dorodnych warzyw i wielobarwnych kwiatów, myśląc o dużej stodole z biegającymi myszami po rozsypanym z wora zbożu i o kolorowej misce pełnej świeżo wydojonego mleka z ciepłą białą pianką. Postanowił iść wzdłuż potoku wraz z jego nurtem i poszukać jakiejś kładki. Był głodny, zmarznięty, samotny, ale szedł za swoimi wielkimi marzeniami.

Gdy słońce minęło już najwyższy punkt na niebie kotek postanowił odpocząć. Wdrapał się na najbliższe drzewo i wtulony w zagłębienie między gałęziami, smacznie zasnął. Obudził się przed wieczorem. Słońce było już bardzo nisko nad horyzontem. Kotek w swojej samotności i smutku znowu podrapał się za uszkiem. Jak dobrze byłoby być w domu! – westchnął ciężko.

Nagle oślepiło go małe światełko. Podniósł główkę ponad gałęzie i zaczął wypatrywać jego źródła. Na końcu polany wypatrzył drogę, ubitą, wiejską z małymi kałużami po bokach. Nieco dalej stał brązowy mały płotek zza którego wychylały swoje buzie duże słoneczniki i barwne dalie. Za nimi widać było w oddali czerwony dach domu, a z tyłu dużą stodołę. Kotek aż podskoczył z radości! Tyle już godzin wędrował ku swojemu marzeniu i nagle je ujrzał. Szybko zeskoczył z gałęzi i pobiegł w kierunku gospodarstwa. Zadyszany dobiegł do drewnianej furtki, która była lekko uchylona i wpadł na podwórze. Pierwsze, co ujrzał przed sobą, to stojąca na progu stodoły kolorowa miska pełna świeżego mleka. Z wielką radością wypił całą porcję ciepłej strawy i szczęśliwy, zamknąwszy oczka, wyciągnął się na progu stodoły w ostatnich promieniach słońca. Był szczęśliwy, że odnalazł swoje marzenie…

Rozkoszując się błogą chwilą z daleka usłyszał dziecięcy głos: „O, kicia się znalazła! Cały dzień jej nie było! Dobrze, że w końcu wróciła…”

kotek-maly-trawa-1


Skarb

Dawno, dawno temu, w odległej krainie żył sobie chłopiec. Pochodził z bardzo ubogiej rodziny. Zajmował się wypasem owiec. Codziennie rano, wraz ze swoją trzódką, wychodził na pobliską łąkę i tam spędzał cały dzień pilnując, by żadna owca nie zaginęła. Na skraju owej łąki rosło ogromne drzewo – piękny rozłożysty stary dąb, którego gałęzie dawały wspaniały cień w gorące popołudnia. Chłopiec bardzo lubił wypoczywać w cieniu szumiących liści dębu.

Pewnego słonecznego dnia zdarzyło się, że gdy chłopiec położył się pod dębem, zmęczony, usnął głębokim snem. I przyśnił mu się bardzo realny i intrygujący sen. Otóż, znalazł wielki skarb, który pozwolił mu żyć w dostatku do końca życia. Sen był tak rzeczywisty, że chłopiec postanowił wyruszyć w świat, aby odnaleźć wyśniony skarb.

Wędrował kilka lat. Odwiedził prawie wszystkie kraje na świecie. Poznał wielu wspaniałych ludzi. Przeżył niesamowite przygody. Nauczył się kilku języków. Poznał nowe smaki. Ale nie zrobił jednej rzeczy – nie odnalazł skarbu. Nikt, ze spotkanych ludzi, nie słyszał o żadnym skarbie.

Wreszcie po kilku latach, zniecierpliwiony, zniechęcony i stęskniony, chłopiec postanowił wrócić do domu. W drodze powrotnej zatrzymał się na łące, na której wypasał niegdyś owce i postanowił odpocząć pod rozłożystym dębem.

I znowu miał ten sam sen, co przed laty, tylko z odmiennym zakończeniem. Śniło mu się, że odnalazł ogromny, wspaniały skarb i że ten skarb odnalazł pod tym wielkim drzewem, pod którym odpoczywał.

Gdy się obudził pobiegł od razu do domu, opowiedział wszystkim o skarbie i wraz z rodziną, przyjaciółmi i innymi mieszkańcami wioski z łopatami powrócił na łąkę. Mieszkańcy wioski wspólnie kopali i wspólnie odnaleźli ogromny skarb. Złota, klejnotów i innych drogocennych kosztowności było tak wiele, że każdemu wystarczyło na tyle, że wszyscy mogli żyć szczęśliwie i w dostatku przez całe życie.

Chłopiec stał się bardzo szczęśliwym człowiekiem. Zamieszkał w domu rodzinnym i do końca życia opowiadał wszystkim, że prawdziwe szczęście można odnaleźć tylko w gronie rodziny i przyjaciół, dzieląc się wspólnie swoim życiem.

2018025-szczesciarz-znalazl-bajeczny-900-660

https://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/zdjecia/galeria/