Tags

W wieku pierwszokomunijnym kojarzyłam Kościół z pachnącymi liliami w wazonie na ołtarzu, z wielobarwnymi promykami słońca załamującymi się w przykurzonych okiennych witrażach, z pełną radości majówką zakończoną wiankiem z żółtego mlecza, z płaczliwym żalem w czasie drogi krzyżowej, z biegami na placu przy salce katechetycznej przed lekcją religii, z księdzem w czarnej sutannie, który był wyrocznią w każdej sprawie i roztaczał wokół siebie aurę szacunku. Potrafił nas ustawić w szeregu i żołnierskim głosem uspokoić rozbrykaną klasę. Wymagał nauki modlitw i katechizmu. Gdy była potrzeba wysłuchał i pocieszył.

Kilka lat później odkryłam, że Kościół to nie tylko świątynia, to nie tylko katecheza, Kościół to ludzie pełni pasji, pociągający za sobą innych, to młodzi pełni energii na rajdach rowerowych, obozach w górach czy nad wodą, to życzliwi pielgrzymi i tych, którzy ich przyjmują, to księża, którzy prowadzą. Miałam to szczęście, że poznałam Kościół piękny, pełen miłości i życzliwości, pełen uśmiechu i radości, Kościół z pieśnią na ustach, żyjący Bożym Słowem i na górskiej skale, i na mazurskiej tafli jeziora, karmiący się Eucharystią i w zabytkowych katedrach, i w opuszczonych kapliczkach, i na polanie pod lasem. Zafascynowałam się tą różnorodnością Kościoła, tym, że odnalazłam w Nim Boga i drugiego człowieka.

Dzisiaj, gdy siedzę w ławce w Kościele, świątynia wydaje mi się mniejsza, może trochę mniej barwna, może bardziej wyciszona. Ludzi jakby mniej, jakby bardziej zabiegani i skupieni na sobie z myślami daleko przy swoich problemach, trochę nieobecni, trochę zagubieni, trochę samotni ze swoimi zmartwieniami, z podwyższoną średnią wieku. Podobnie jak w otaczającym nas świecie wszystko się ciągle zmienia, podobnie i w Kościele wszystko staje się inne, bo Kościół jest taki, jacy tworzący Go wierni. Kościół nie jest samotną wyspą, odciętą od zdobyczy i grzechów współczesności. Kościół jest częścią świata. Jeżeli chcemy, aby był choć trochę inny, jeżeli zależy nam na jego rozwoju, musimy poczuć się odpowiedzialni za zmiany, a nie tylko krytykować, musimy zacząć działać, musimy pozwolić poprowadzić się Duchowi Świętemu.

Kościół to my. Bóg przez wieki chronił Kościół i go prowadził. Pozwólmy Mu, za pośrednictwem Ducha Świętego, działać i dzisiaj, w naszych sercach, w naszym życiu. Pozwólmy Mu się prowadzić, aby prowadził Swój Kościół. Im więcej w Kościele ludzkiego ego, tym Kościół jest bardziej grzeszny, im więcej Boga, tym Kościół jest bardziej święty.