Kolejna Środa Popielcowa. Kolejny Wielki Post. Kolejne postanowienia. Kolejne umartwienia. Kolejne rekolekcje. Kolejna spowiedź. Kolejna WIELKA NOC.

Wielkie koło życia właśnie zrobiło obrót. Znowu minął kolejny rok. Warto się w tym miejscu na chwilę zatrzymać, zwolnić i zastanowić się nad ostatnimi miesiącami. Czy ten rok był lepszy? Czy poprzedni czas postu przyniósł efekty? Czy staliśmy się mocniejsi wskutek pracy nad sobą? Czy zmieniliśmy nasze nastawienie do otaczających ludzi, kierując się bardziej miłością bliźniego, aniżeli swoim egoizmem?

Znowu stajemy przed umęczonym Panem, leżącym pod ciężarem krzyża, umęczonym biczowaniem i ukoronowanym cierniem. I patrzymy razem z tłumem gapiów, nie wiedząc, jak się zachować, czy otrzeć zakrwawioną twarz chustą Weroniki, czy pomóc nieść belkę krzyża, czy tylko rzewnie zapłakać. A może po prostu trzyma nas na tej drodze krzyżowej zwykła ludzka ciekawość, a krew i pot niewinnego człowieka – Boga nie robi na nas wrażenia.

Jak w tym nadchodzącym czasie uczulić się na Bożą niewinną mękę? Po ludzku patrząc, te nasze zwykłe postanowienia i posty niewiele przyniosą, bo cóż zmienią w życiu duchowym, gdy nie odczuwamy prawdziwej boleści umęczonej duszy, bo cóż pomogą w tej naszej obojętności wobec męki… Jednakże każde nasze wyrzeczenie poświęcone Bogu, to maleńki krok w Jego kierunku. Krok, który może nas zatrzymać przy umęczonym Panu, abyśmy mieli szansę zapłakać, chociaż zapłakać, bo przecież nie każdy może pomóc nieść krzyż, nie każdy został do tego wskazany, jak Cyrenejczyk

Najgorsza jest obojętność, gdy Boże poświęcenie nie robi na nas wrażenia. Wtedy łatwo możemy po prostu odejść z tej drogi krzyżowej, zamknąć się w swoich czterech ścianach ze strachu przed wyśmianiem czy prześladowaniem. Może tak jest łatwiej, przyjemniej, bez łez, bez rozpaczy i smutku. Jednak może nas ominąć, to co najważniejsze, to bez czego życie nie miałoby sensu. Zmartwychwstanie!

Myślę, że lepiej tymi małymi wielkopostnymi postanowieniami czy postami towarzyszyć Jezusowi w Jego męce, współczuć mu, mimo bezsilności, mimo braku efektów, mimo obojętności, mimo zmęczenia czy zniechęcenia. Warto iść za Nim choćby drobnymi krokami ze swoim krzyżem codzienności i problemów. Nie każdy przecież od razu mógł nieść krzyż z Jezusem. Ale każdy mógł razem z Nim odczuć radość Zmartwychwstania!

Przed nami zatem kolejny Wielki Post, kolejne postanowienia, kolejne umartwienia, kolejne rekolekcje, kolejna spowiedź, kolejna WIELKA NOC.

Po prostu kolejna szansa…