Gdy czekam na Twe narodzenie,

myślę o szopce, do której przybędziesz,

czy wygodna, posprzątana,

czy ciepła,

czy znajdzie się tam miejsce dla rodzącej,

czy odłoży ktoś choć trochę świeżego siana do żłóbka.

 

A przecież w szopce nigdy nie ma idealnego porządku,

zawsze się zakurzy z pola,

czy nabrudzą zwierzęta.

 

Tobie to jednak nie przeszkadza.

Przychodzisz.

Rodzisz się wbrew okolicznościom.

Pojawiasz się mimo brudu.

Rozświetlasz wszystko swoim światłem.

 

Stajesz się najpiękniejszym darem dla mojej zbrudzonej duszy.

Więc czekam…