Już z góry osądzona, zaszufladkowana, omijana z daleka,

grzeszna, cudzołożna kobieta z Ewangelii,

odtrącona szła za Jezusem,

płakała, żałowała, pokochała,

w końcu w desperackim odruchu odwagi,

narażona na drwiące i pełne potępienia uwagi,

z nastawieniem odrzucenia i potępienia przez ludzi,

uklękła przed Panem powierzając się całkowicie Jego woli

i zapłakała nad swoim grzechem, obmywając zmęczone i zakurzone stopy Jezusa,

namaściła je swoją bezgraniczną wonną miłością

i otarła swoimi miękkimi żalem włosami.

 

Zbulwersowała ludzi, zdenerwowała prawych,

oburzyła sprawiedliwych, zgorszyła świętych,

zadziwiła uczonych, zawstydziła miłosiernych,

swym gestem wyraziła miłość gotową na wszystko,

zdolną do największych poświęceń i ofiary życia.

 

A Jezus przyjął ją z radością,

w Swym miłosierdziu zmazał grzeszną przeszłość

i przytulił do miłującego serca.

 

Kobieto cudzołożna naucz mnie prawdziwej miłości do Jezusa…